Czytaj więcej…"/>

Fenomen człowieka. Czy możemy Boga czegoś nauczyć?

Okres Wielkiego Postu i Świąt Wielkiej Nocy – to dla wielu ludzi czas szczególnej refleksji i zadumy. To czas, w którym sprawy doczesne przestają mieć znaczenie. Wszystko podporządkowuje się Bogu i zrozumieniu sensu ofiary, jaką złożył Jego Syn – Jezus Chrystus.

Depositphotos

Depositphotos

Chyba każdy wierzący czasem zastanawia się nad szczególnym rodzajem więzi łączącej człowieka i Boga. Z powodu tej więzi, w imię odkupienia ludzi, Bóg gotów był posłać Swojego Syna na śmierć. Szlachetny gest, na który nikt z ludzi by się nie zdobył. A mimo to – napisałem „człowieka i Boga” – w takiej kolejności. Dlaczego? Ponieważ mimo wad i niedoskonałości właściwych rodzajowi ludzkiemu, zostaliśmy przez Stwórcę wyniesieni ponad wszystko na Ziemi.

Jezus Chrystus, nasz Odkupiciel, nie przybrał ciała psa, węża czy złotej rybki. Nie był jakąś świetlistą zjawą ani nawet aniołem. Przyszedł na świat jako człowiek. Jeżeli, zgodnie z naszą wiarą, Jezus jest Bogiem, to jego ludzkie ciało nie świadczy o poniżeniu Boga, lecz o wywyższeniu człowieka.

Człowiek jest fenomenem. Nie tylko dla samego siebie, nie tylko dla innych ludzi, ale też dla Tego, który go stworzył. Bóg stworzył człowieka, żyje z nim już wiele tysięcy lat i wciąż nie może się nadziwić swojemu dziełu. Jaki to fenomen – człowiek! Jednocześnie tak potężny, że zaludnił Ziemię, i uczynił ją sobie poddaną, i tak słaby, że łatwo ulega pokusom, i zrywa więź z Bogiem. W Piśmie Świętym – zarówno w Starym, jak i Nowym Testamencie – znajdziemy wiele opisów przymierzy, które ludzie zawierali z Bogiem. Przymierze zawarto, potem jednak ludzie popełniali grzech, przymierze zostało zerwane, ale później Bóg wybaczał i tworzył kolejne.

Grzech wynika z niezrozumienia boskiego przesłania i ulegania złemu duchowi, który wysyła człowiekowi prostsze komunikaty: „Chodź ze mną! Ze mną będzie łatwiej, ze mną będzie przyjemniej. Ja nie wymagam wyrzeczeń”. Zły duch nie powie tylko jednego – że łatwo, przyjemnie i bez wyrzeczeń, doprowadzi człowieka do zatracenia. Na początku możemy cieszyć się, bo faktycznie jest lekko, łatwo i przyjemnie. Ale w pewnym momencie przychodzi czas otrzeźwienia. Pryska iluzja, przyjemność okazuje się być bagnem, które wciąga głębiej i głębiej. Jakoś próbujemy się wydostać, wzywamy pomocy. I przychodzi Ktoś na pomoc. Tym Kimś jest Bóg. Warto zauważyć, że Bóg wyciąga nas z tego bagna dziesiątki razy w ciągu całego życia. A przy tym się nie złości, nie potępia, nie jest obrażony, a nawet nie prawi morałów typu: „A nie mówiłem? I po co było przystawać do złego?”. Dlaczego tak? Nie tylko my codziennie uczymy się poznawać Boga.

Bóg codziennie, każdego dnia, w każdej chwili uczy się poznawać każdego nas. 7 miliardów ludzi chodzi po świecie i Pan Bóg uczy się każdego z tych 7 miliardów wciąż na nowo i na nowo. Nie ma dwóch jednakowych ludzi. Wszyscy się od siebie różnimy, więc Bóg chcąc dotrzeć do wszystkich ze swoim przesłaniem miłości i zbawienia, musi do każdego docierać w inny sposób.

Dlatego, gdy Bóg widzi człowieka wykorzystującego swoją wolną wolę do samozniszczenia, nie mówi: „No i idzie to takie głupie i ślepe do bagna. Zaraz będzie po nim!”. Bóg mówi: „Idzie do bagna i wlezie w to bagno. Ale niech wie, że dobry przyjaciel go wyciągnie. Tylko jakby tu… może przez kazanie księdza? Nie wyszło. To może jakiś znak? O załapał. No i dobrze. Co prawda, za chwilę i tak zrobi coś głupiego i znów wlezie w bagno, ale przynajmniej szybciej go uratuję”. Dlatego właśnie tyle zerwanych i od nowa zawiązywanych przymierzy. Nawet jeśli – co możemy przeczytać w Piśmie św. – Bóg się gniewał, to zaraz Mu przechodziło, bo orientował się, że człowiek jest ułomny i po prostu go nie zrozumiał.

Aż prawie 2000 lat temu, Bóg złożył w ofierze Swojego Syna – Jezusa Chrystusa. I wtedy też Bóg uczył się człowieka. Każdy przyjmował boskie przesłanie w innych okolicznościach: a to cudu, a to odpuszczenia grzechów, a to słuchając nauk, a nawet, gdy Jezus konał na krzyżu. Dziś przychodzi nam świętować triumf Boga. Albo nie – człowieka i Boga. Cóż po 2000 lat byłoby warte zmartwychwstanie Jezusa, gdyby ludzie wciąż go nie wspominali?

„Niebo i ziemia przeminą, ale moje słowa nie przeminą” (Łk 21, 33) – mówił Jezus. Nie przeminą dzięki fenomenowi człowieka, który uczy się Boga i którego uczy się Bóg.

MS

 

Nie ma jeszcze komentarzy.

Zostaw opinię:

Protected by WP Anti Spam

Polecane

Rząd Chorwacji umorzy długi swoim obywatelom

W poniedziałek, chorwacki rząd rozpocznie wdrażanie programu „Nowy początek”, polegającego na umorzeniu długów części obywateli. Na pomoc państwa mogą liczyć ci Chorwaci, których...

Strażnicy miejscy skatowali 20–latka

Lokalny portal „Temat” jako pierwszy poinformował o zdarzeniach z dnia 3 października. Pobity przez strażników miejskich mężczyzna sam przyszedł do redakcji w Szczecinku....

W Malezji odnaleziono groby 139 imigrantów

W Malezji, na granicy z Tajlandią, znaleziono 139 grobów, w których przypuszczalnie zostały pochowane ciała imigrantów. Pochowani są zlokalizowani w 28 obozach przemytników...

New York, New York

Nowy Jork. Największe miasto USA. Symbol światowej dominacji Stanów Zjednoczonych, miejsce, gdzie „American Dream” staje się rzeczywistością. Jeden z mieszkańców miasta, Navid Baraty,...

PKW podaje frekwencję w II turze wyborów

Państwowa Komisja Wyborcza podała frekwencję. Do godziny 12. w II turze wyborów frekwencja wyniosła 11,39 proc. Najwyższa frekwencja była w woj. podkarpackim –...

Siły międzynarodowe bezradne w Afryce

Sytuacja w Republice Środkowej Afryki jest coraz gorsza. Wojska francuskie i Unii Afrykańskiej wysłane tam, by zakończyć konflikt nim przerodzi się długotrwałą wojnę...

Zachód znów w defensywie

Zachodnie demokracje albo zbyt wolno się uczą, albo mają bardzo krótką pamięć. Na naszych oczach Ukraina, ta wspaniała Ukraina, która pogoniła tyrana, rozpada...